Dom Błogosławionej Karoliny
Dom Bł. Karoliny znajduje się w przysiółku Wał-Rudy "Śmietana". Nazywany jest "betlejemką", ze względu na atmosferę i osoby, które niegdyś tam mieszkały. W domu tym panowała miłość, przyjaźń i obecność Boga. Wszyscy goście, którzy tam przebywali byli traktowani jak rodzina.

Rodzina Kózków
Kózkowie byli bardzo pobożną rodziną. Zarówno matka, jak i ojciec Karoliny należeli do różnych organizacji modlitewnych, chodzili na pielgrzymki do Tuchowa. Wiarę, którą gorliwie wyznawali, przekazywali swoim dzieciom. Każdy głodny, chory znajdywał w ich domu schronienie. Dzielili się pożywieniem, choć sami go dużo nie mieli. Mieli otwarte serca na każdego człowieka.
Narodziny, rozwój i charakter Karoliny

Karolina przyszła na świat 2 sierpnia 1898r jako 4. z kolei dziecko Jana i Marii.
Naukę rozpoczęła w 1906r. gdzie po ukończeniu szkoły rozpoczęła naukę uzupełniającą. Wzrostem i budową znacznie przewyższała swoich rówieśników. Była ładną dziewczyną o harmonijnych rysach twarzy i kasztanowych, zaczesanych gładko włosach. Ciekawym jest fakt, że Karolina zawsze czesała się tak samo - bujne włosy spinała do tyłu. Dziewczyna tłumaczyła to, że chce się zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie upodobnić do Maryi. Dziewczyna bardzo kochała Maryję - mowila o niej ''moja Matka Boza''. Niemal codziennie była w Kościele. Pomagała chorym ludziom, ozdabiając dom na przyjście Jezusa w postaci komunii św. Mimo ciężkiej pracy w polu znajdowała czas na modlitwę różańcową, pomoc wujowi w bibliotece. Karolina nauczała tez młodych ludzi pod gruszą o Bogu. Dusze dziewczyny najlepiej opisują zwroty, którymi ją określano: ''prawdziwy anioł'',''najpobożniejsza dziewczyna w parafii'', ''pierwsza dusza do nieba''.
Tragiczna śmierć Karoliny i beatyfikacja
18 listopada 1914r. nastąpiło męczeństwo Karoliny. Lecz mama przeczuwała coś złego i kazała jej zostać w domu i opiekować się rodzeństwem. Ok. godziny 9.00 niespodziewanie do domu Kózków wszedł uzbrojony żołnierz rosyjski i zapytał gdzie są wojska austriackie. Ojciec Karoliny nie wiedział. Żołnierz kazał Karolinie iść ze sobą do komendanta."Ładna jesteś - powiedział - ty mi drogę pokażesz". Poszli do lasu i żołnierz grożąc ojcu, nakazał opuścić córkę. Karolina prosiła, żeby tego nie robił, lecz nic to nie dało. Jan Kózka uciekł do domu. Wtedy się zaczęło. Dziewczyna uciekała, a żołnierz za nią. Kaleczył ją przy tym okropnie. W końcu zadał ostateczny cios. Martwe ciało Karoliny osunęło się na ziemię. Leżało tam długo. Znaleziono je dopiero 4 grudnia, a w 2 dni później odprawiono pogrzeb. Mimo trwających działań wojennych, przybyło na niego aż 3 ty. ludzi. Ciało dziewczyny pochowano na cmentarzu przy kościele, a w 3. rocznicę śmierci umieszczono w metalowej trumnie i przeniesiono z cmentarza grzebalnego na przykościelny.

10 czerwca 1987r. Jan Paweł II na tarnowskich błoniach ogłosił Karolinę błogosławioną.
18 listopada 2006r. rozpoczął się proces kanonizacyjny i mamy nadzieję, że nasz patronka w najbliższym czasie zostanie ogłoszona świętą.
Dodano 2010-01-20 20:32:03 przez Natalia Pochroń